Od abakusa do algorytmów: jak terapia zmieniła się w obliczu rewolucji technologicznej (i co z tego wynika dla Ciebie)
Pamiętam, jak na początku mojej kariery siedziałem z pacjentem przy stole, a jedynym narzędziem były kolorowe karty z obrazkami, które służyły do pracy nad emocjami czy relacjami. To było coś w rodzaju abakusa, symbolicznego narzędzia dawnych metod, które pomagały wyrazić to, co trudno było ubrać w słowa. Wtedy wydawało się, że nic nie może zastąpić ludzkiego kontaktu, a terapia to głównie rozmowa twarzą w twarz, z głową pełną papierowych notatek i odręcznych notatek. Aż tu nagle przyszła rewolucja – i wszystko zaczęło się zmieniać…
Technologia jako nowy towarzysz terapeutycznej podróży
Wszystko zaczęło się od internetu. Pamiętam, jak w 2008 roku, podczas jednej z konferencji w Warszawie, usłyszałem o pierwszych praktykach terapii przez Skype’a. Prawdę mówiąc, podchodziłem do tego sceptycznie – czy można budować relację z pacjentem, patrząc na ekran? Czy to nie będzie tylko namiastka? Wtedy jeszcze nie zdawałem sobie sprawy, jak głęboka rewolucja się za tym kryje. Dzisiaj, po ponad 15 latach, widzę, że to właśnie technologia odmieniła oblicze naszego zawodu. Od platform do telepsychologii po aplikacje mobilne, które pomagają monitorować nastroje czy przypominają o ćwiczeniach – narzędzia te wprowadziły nas w nową erę, gdzie dostęp do pomocy psychologicznej nie jest już ograniczony do gabinetu.
Co więcej, technologia zaczęła pełnić funkcję nie tylko narzędzia, ale i partnera. Wyobraźcie sobie, jak w 2015 roku na rynku pojawiła się platforma MindEase, oferująca terapie online, dostępną 24/7, za grosze. Pacjenci mogli z niej korzystać na telefonie, w tramwaju, w domu, albo podczas przerwy w pracy. Nagle dostęp do pomocy psychologicznej stał się prostszy i szybszy. Zamiast czekać na wizytę, można było rozmawiać z chatbotem, który na podstawie algorytmów analizował nasze nastroje i proponował konkretne ćwiczenia. I choć nie wszyscy byli zachwyceni tym rozwiązaniem, to fakt pozostaje: technologia umożliwiła dotarcie do ludzi, którzy wcześniej bali się albo nie mieli możliwości sięgnąć po wsparcie.
Korzyści i pułapki cyfrowej terapii. Osobiste historie i doświadczenia
Przypominam sobie pacjentkę, Annę, lat 34, która od lat zmagała się z lękiem społecznym. Mieszkała na małej wiosce, gdzie dostęp do terapeuty był niemal niemożliwy. Dzięki aplikacji MoodTrack – monitorującej nastrój i oferującej krótkie ćwiczenia – zaczęła powoli zmieniać swoje życie. Wyobrażacie sobie, jak ogromne to było dla niej? Zamiast czekać na wizytę, miała pod ręką narzędzie, które dawało jej poczucie kontroli. A co najważniejsze, poczuła, że nie jest sama – bo technologia stała się jej sojusznikiem. Takich historii jest więcej.
Oczywiście, technologia nie jest wolna od problemów. Wielokrotnie słyszałem od kolegów o awariach połączenia podczas ważnej sesji, o tym, jak chatbot czasem źle interpretował emocje, albo jak pacjenci czuli się mniej pewnie, rozmawiając z ekranem. Nie można też zapominać o kwestiach poufności danych – czy nasze cyfrowe ślady są bezpieczne? A propos, czy też czujecie czasem, że cały świat pędzi tak szybko, że trudno nad wszystkim zapanować? I choć technologia daje nam narzędzia, które mogą uratować czyjeś życie, to jednocześnie wymaga od nas nieustannej czujności i odpowiedzialności.
Przyszłość terapii: roboty, VR i sztuczna inteligencja
Patrząc na to, co dzieje się obecnie, trudno nie odczuwać mieszanych uczuć – z jednej strony fascynacji, z drugiej obaw. Widziałem prezentacje o robotach terapeutycznych, które potrafią rozpoznawać emocje na podstawie mimiki i głosu, albo o wirtualnej rzeczywistości, w której można przemierzać swoje lęki i stopniowo się z nimi konfrontować. W 2022 roku miałem okazję przetestować VR w leczeniu fobii wysokości – to było coś niesamowitego! Osobiście wierzę, że przyszłość to nie tylko nowe technologie, ale i nowe metody – hybrydowe, łączące najludzkie podejście z możliwościami cyfrowymi.
Oczywiście, nie wszystko da się zautomatyzować. Czy sztuczna inteligencja kiedykolwiek zastąpi prawdziwego terapeuty? Nie sądzę. Jednakże, jeśli dobrze wykorzystamy te narzędzia, mogą one stać się naszymi sprzymierzeńcami. Aplikacje do medytacji czy biofeedback, gry terapeutyczne – to wszystko może wspierać proces leczenia, pomagając klientom w codziennych zmaganiach. Zastanówcie się, jak wyobrażacie sobie przyszłość tej dziedziny. Może terapia online stanie się standardem, a może pojawią się jeszcze bardziej innowacyjne rozwiązania? Jedno jest pewne – zmiany są nieuniknione.
Refleksja na koniec: co oznacza to wszystko dla nas – pacjentów i terapeutów?
Na koniec, nie mogę nie zapytać: co to oznacza dla was? Czy technologia może naprawdę pomóc w rozwiązaniu problemów, które od lat wydawały się nie do pokonania? A może zatracimy się w cyfrowym świecie i zapomnimy o tym, co najważniejsze – o ludzkim kontakcie, emocjach, autentyczności? Osobiście wierzę, że to od nas zależy, jak wykorzystamy potencjał nowych narzędzi. One mogą być mostem łączącym dwa brzegi – nie tylko dla pacjentów, ale i dla nas, terapeutów. Ważne, by nie zapomnieć, że za każdym ekranem stoi człowiek. I to on jest najważniejszy.
Warto więc zatrzymać się na chwilę i pomyśleć: jak wyobrażacie sobie przyszłość terapii? Czy technologia pomoże nam lepiej zrozumieć siebie i innych? A może to właśnie w relacji, którą budujemy, kryje się sekret skutecznego leczenia? Odpowiedzi na te pytania są wciąż przed nami – i to od nas zależy, czy wykorzystamy je mądrze.